Ano była. O taka, zwykła. Po pomidorach.
Jest to przedmiot, na który czaiłam się od daaaaawna. DAAAAAAAAWNAAAA...
Aż w końcu powiedziałam sobie: dość!!!
I w ten oto sposób powstał przybornik na moje biurko w pracy:
Światło.. no jakie jest, każdy widzi.. dlatego dwa zdjęcia, w troszkę różnym naświetleniu.
U góry trochę lepiej widać papier, który ma delikatne zielone pasy.
Zbliżenie na ozdoby ;)
No a tu już w pracy, spełnia swoją rolę :D
Muszę przyznać, że takie przyborniki własne, to naprawdę bardzo miły akcent w pracy.
Jest czym oko nacieszyć :)
Zrobiłam jeszcze jeden, wydanie męskie, powiększone.. pokażę już wkrótce! :D
Życzę udanego weekendu- oby jak najmniej padało.
No, a jeśli już, to oby to był deszcz, nie śnieg!!!
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Tu_Zaglądaczy :)
BUZIAKI!